Kilka słów o Esseng. To będzie długi wpis – dla tych, którzy na chwilę pragną przenieść się w rzeczywistość dalekiego, bardzo dla nas „egzotycznego” świata. A to wszystko ku przybliżeniu naszej motywacji by kierować tam nasze wsparcie.
Esseng odwiedziliśmy z Michałem dwa razy. To wioska oddalona 50 km od drogi krajowej łączącej stolicę Kamerunu Jaunde ze wschodnim regionem. Przejazd jak z filmu – czerwona, gliniana, wyboista droga, chmura pyłu unosząca się spod kół samochodu, dżungla ujmująca swoją potęgą i dzikością i co jakiś czas mijane wioski. Wioski, gdzie dominowały gliniane chaty, czasem przeplecione budynkiem z nieco bardziej trwałego budulca. Jechaliśmy 1.5 godziny, ale mieliśmy to szczęście, że nasz pobyt przypadał na porę suchą. W porze deszczowej droga ta staje się ekstremalnie śliska, niebezpieczna – często nieprzejezdna.
W Esseng przywitały nas trzy polskie siostry zakonne z bezhabitowego zgromadzenia Sióstr od Aniołów. Siostra Mirka odpowiedzialna za szkołę, Siostra Ania odpowiedzialna za przedszkole i Siostra Basia, pod której skrzydłami działa ośrodek zdrowia. Polska misja w głębokiej dżungli to niezwykle ważne miejsce w życiu mieszkańców. To miejsce, w którym znajdują pomoc, wsparcie, zatrudnienie, wykształcenie. Wioska nie jest duża, natomiast bardzo rozległa położona po dwóch stronach rzeki Nyong [czyt. Niong]. Spacerowaliśmy po Esseng wraz z Siostrami, mieszkańcy witali nas serdecznie, zapraszali do swoich domów, dzieci nas zaczepiały i bardzo chętnie pozowały do zdjęć. Czuliśmy się jakbyśmy bywali tam często, jakbyśmy się doskonale znali, a bariera językowa schodziła na bardzo daleki plan. Poszliśmy także nad rzekę gdzie pośród baobabów wytoczona jest ścieżka przez las, podziwialiśmy krzaczki bawełny na których rosły „waciki”, zachwycało nas wszystko. Ale pośród tego piękna kryła się brutalna prawda o realiach w jakich mieszkają ludzie w Esseng jak i podobnych wioskach. Mieszkańcy utrzymują się najczęściej z tego co uda im się wychodować, dieta opiera się głównie na bulwach afrykańskich, jest sycąca, ale bardzo uboga w składniki odżywcze. Widać tu ogromne, światowe dysproporcje w tym jak ludzie żyją w 21 wieku. Skrajne ubóstwo daje się we znaki w problemach z niedożywieniem, leczeniem, dostępem do edukacji. Brak właściwej higieny i dostępu do bieżącej wody to rozliczne, tropikalne choroby. Do tego wszystkiego komary, które dorzucają kolejną pulę chorób, w tym malarię. Kolejnym zagrożeniem są jadowite węże, skorpiony, pająki. Pośród zagrożeń, chorób i ogromnej biedy mieszkają polskie bohaterki, które niosą mieszkańcom pomoc praktycznie całą dobę. Ile trzeba mieć w sobie miłości, siły i wiary by mieszkać z dala od cywilizacji i poświęcić swoje życie dla innych..
Szkoła w Esseng pw. Św. Jana Bosko jest piękna, kolorowa. Zupełna inna od szkół państwowych. W salach są malowidła wykonane przez lokalnych artystów. Zajęcia rozpoczynają się każdego dnia wspólnym apelem o godz. 7.30 podczas którego jest czas na wspólną modlitwę oraz jest wykonywany hymn państwowy. Następnie dzieci udają się do klas. Lekcje trwają do 14.30. Są trzy grupy przedszkolaków oraz 6 klas szkolnych. Każda klasa ma swojego nauczyciela, który uczy wszystkich przedmiotów. Klasy, zwłaszcza te początkowe są bardzo liczne. W najliczniejszej klasie jest aktualnie 55 uczniów, szkoła łącznie liczy ich aktualnie 270 . Dzieci uczą się czytania, pisania, liczenia i innych podstawowych przedmiotów oraz mają zajęcia techniczne. W szkole jest zatrudnionych 6 nauczycieli i pan dyrektor, którego zadaniem jest między innymi formowanie stażystów. To ważne zadanie bowiem większość nauczycieli, którzy uczą mają ukończone tylko gimnazjum, mało kto ma maturę albo ukończone studium nauczycielskie. Nauka w szkole na misji w Esseng jest dla wielu dzieci wielkim wyróżnieniem ponieważ nie wszystkie dzieci maja możliwość edukacji. Przemierzając drogi Kamerunu niejednokrotnie w godzinach szkolnych mijaliśmy małych mieszkańców, którzy zamiast spędzać czas z rówieśnikami w szkolnej rzeczywistości szli z wielkimi koszami na plecach i maczetami w ręku do pracy w polu. To bardzo trudny i przejmujący widok. Duża liczba dzieci uczęszcza do szkół państwowych, gdzie płaci się symboliczna sumę, ale poziom nauczania jest bardzo slaby – niejednokrotnie po ukończeniu szkoły absolwenci nadal nie potrafią czytać i pisać.
Zapisy do Szkoły prowadzonej przez Siostry odbywają się co roku w sierpniu. Roczne czesne za szkole wynosi obecnie 36 000 FCFA (55 Euro) natomiast większość dzieci płaci 25 000 FCFA (38 Euro) ponieważ są wspomagane przez tzw. „Adopcję Szkolną” prowadzona przez Sekretariat Misyjny Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, który znajduje się w Konstancinie. Niektóre dzieci z rodzin wielodzietnych i bardzo ubogich nie stać nawet na te symboliczna sumę, dlatego uczęszczają do szkoły za darmo dzięki pomocy ofiarodawców. Na początku roku szkolnego uczniowie otrzymują wyprawkę szkolna, tzn. podstawowe przybory szkolne: zeszyty, zeszyt ćwiczeń, długopisy, mundurek i strój sportowy. Ze względu na brak funduszy dzieci korzystają ze wspólnych podręczników, które znajdują się w klasie. Opłata za szkołę pokrywa jedynie koszty wypłat dla nauczycieli (ok 100 euro) oraz materiały niezbędne do funkcjonowania szkoły – kreda, papier, środki czystości itp. W szkole wybudowany jest także plac zabaw, wielkie boisko a także znajduje się biblioteka, która jest także salą telewizyjną i informatyczną. Wisi tu telewizor oraz są 4 komputery stacjonarne, z których 2 są sprawne – dlatego utrudnione jest prowadzenie zajęć informatycznych. A wiedza komputerowa dzieci ogranicza się często do umiejętności włączenia komputera oraz napisania na nim kilku słów. W szkole są organizowane zajęcia dodatkowe – działa między innymi chórek szkolny o wdzięcznej nazwie „Małe Aniołki”. Przy szkole działa także świetlica im. św. Dominika Savio gdzie są prowadzone zajęcia wyrównawcze dla dzieci, które mają trudności w nauce. Dzieci są podzielone na 3 grupy i spotykają się na zajęciach 2 razy w tygodniu. Tam oprócz nauki czeka na nich gorący posiłek, który dodatkowo motywuje do nauki. Jest to najczęściej ryż “sauté” z sardynkami i sosem pomidorowym albo z sosem arachidowym. W ciagu roku Siostry organizują na terenie misji spotkania integracyjne dla dzieci, które odbywają się w weekendy oraz inne spotkania parafialne dla dzieci czy młodzieży.
W szkole organizowane jest dożywianie – to kubek gorącego mleka z dodatkiem kakao oraz pączuś. Pączki są wypiekane na oleju palmowym, który w Kamerunie jest najtańszy i wszędzie dostępny (palmy olejowe rosnące na potężnych malowniczych plantacjach to bardzo popularne drzewa, z ich orzechów wytłacza się olej palmowy). Często pączki są robione na bazie mąki kukurydzianej z dodatkiem mąki pszennej, do których dorzucane są słodkie banany by ciasto nie było zbyt twarde, a do tego słodkie. Takie pączki nie mają żadnego nadzienia, jednakże są przepyszne! To bardzo ważny element dnia. Dzieci często wychodzą z domu wcześnie rano, bez śniadania by dotrzeć na lekcje, a przeciętny Kameruńczyk jada tylko raz dziennie, późnym popołudniem. Dlatego też posiłki w szkole są bardzo ważnym elementem rozwoju dzieci. Dodatkowo na terenie misji działa ośrodek zdrowia przy którym jest apteka. Tutaj odbierane są porody, leczone są rany, podawane antidotum na ugryzienia jadowitych stworzeń i udzielana jest pomoc w leczeniu chorób tropikalnych. Dyżury trwają całą dobę. Leczenie jest płatne, natomiast niejednokrotnie zdarza się, że pacjenci płacą za leczenie darami ziemi. Tutaj ważniejszy od pieniędzy jest człowiek, jego zdrowie i życie.
Będąc na misji czuliśmy się, że jest to serce całej wioski. Z podziwem patrzyliśmy na ogromną pracę, którą siostry realizują każdego dnia z niesamowitym spokojem i pokorą. Zachwyciliśmy się ogródkiem, który pomimo rozlicznych zadań siostry pielęgnują. Roślinność, kwiaty, ananasy, papaje i wiele, wiele innych. Pobyt w Kamerunie był naszym wspaniałym doświadczeniem i spełnieniem marzeń, ale pokazał też nam w jak dobrych warunkach żyjemy, jak ogromne szczęście mają dzieci, które mogą kształcić się w Polsce. Bo to nie jest takie oczywiste, że ma się wszystko – począwszy od wody w kranie, lodówce pełnej pożywienia a skończywszy na konsolach, drogich telefonach czy tabletach. I tu przychodzi temat wdzięczności i doceniania posiadanych zasobów, szanowania jedzenia i spokoju po ugryzieniu komara którego (w polskich warunkach) najgorszym elementem jest krótkie swędzenie.
Do tej pory wsparliśmy Szkołę w Esseng dostarczając mleko, finansując zakup jednakowych strojów dla dzieci z Chórku Szkolnego „Małe Aniołki” oraz dzięki akcji „Choinka na Misje” sfinansowaliśmy budowę toalet szkolnych, dzięki którym dzieci mogą w bardziej komfortowych, bezpiecznych i godnych warunkach korzystać z punktów sanitarnych. Teraz pragniemy sfinansować w szkole nowe komputery, które zostaną zakupione w Kamerunie tak by dzieci mogły rozwijać swoje umiejętności, które w dzisiejszych czasach zdają się być oczywiste.
Dziękujemy, że jesteście z nami!